Urząd Skarbowy – narzędziem do nieudolnych prób spłacenia długu publicznego?

US spędza sen z powiek zdecydowanej większości przedsiębiorców. Czy i Ty masz z nim problem? Całkiem niedawno rozmawiając ze znajomym drobnym przedsiębiorcom poinformowano mnie o bezwzględności i bezczelności US. Tenże przedsiębiorca wnioskował o rozłożenie spłaty podatku VAT na raty. Oczekiwania na odpowiedź trwały aż 3 miesiące. Poza tym, że naczelnik odmówił możliwości rozłożenia na raty, to zmusił tym samym przedsiębiorcę do zaciągnięcia kredytu na spłatę podatku. Ale to nie wszystko. US naliczył odsetki za 3 miesiące, w których to przedsiębiorca oczekiwał na odpowiedź. Co sobie teraz Państwo myślicie? Nóż się w kieszeni otwiera, prawda? Takich sytuacji jest cała masa. Można by tutaj stworzyć Biblię, w której można by opisać wszystkie takie i gorsze „grzeszki” US. Kto z nas nie marzy aby ta instytucja przestała istnieć? Przecież to ona jest powodem niszczenia przedsiębiorców w naszym kraju. System jest zupełnie zawodny, nieprzyjazny obywatelom.

W ostatnich dniach ogłoszono, że polski dług publiczny przekroczył wysokość 1 biliona złotych. Ta liczba jest tak duża, że wielu z nas nie jest sobie w stanie wyobrazić co mógłby kupić za takie pieniądze. Ten dług trzeba spłacić. US więc zagląda jeszcze głębiej i perfidniej do naszych kieszeni. Najwyższa Izba Kontroli wykazała, że jeszcze do niedawna US nie potrafił wyegzekwować zadłużenia od przedsiębiorców. Obywatele przedłużali płatności, bronili się, wielu z nich nie miała zwyczajnie z czego płacić. W efekcie ogromna ilość podobnych spraw przedawniała się i zgodnie z literą prawa ci ludzie mieli anulowany dług. NIK podał, że w samym 2008 roku do budżetu przez przedawnione sprawy nie wpłynęło aż 20,8 mld złotych. Rząd szybko zorientował się, że przez ich chciwe paluszki przeciekają ogromne pieniądze. Z uwagi na szybko rosnący dług i konieczność jego spłacania, US dostał wyraźny sygnał, że nie wolno popuszczać nikomu, nawet kosztem zniszczenia firmy i życia. Co tam zwykły szary człowiek. Jakoś w końcu trzeba ukryć, że dług ten kolosalnie wzrósł z głupoty Rządu. Ah no właśnie… może zastanówmy się skąd ten dług w ostatnim czasie tak potwornie wzrósł.

Urzędnicy doszli do wniosku, że trzeba sprzedać wszystko co mamy aby móc spłacić dług publiczny. Możliwie najgorszą decyzją z ich strony okazała się sprzedaż banków polskich. Dziś 70 % banków nie jest już w naszych rękach. Czas pokazał, że ten ruch spowodował zwiększenie zadłużenia z 4,5 mld zł do przeszło 200 mld zł.

Dlaczego dług publiczny wynosi już przeszło 1 bilion złotych?

Gwóźdź do trumny”

Państwo polskie pozbywało się dochodów z podatków czy zysków z rentownych przedsiębiorstw, które wyprzedano na pniu, a zaoszczędzone w ten sposób środki banki, czy najbogatsi „inwestowali” w dług publiczny – dokładnie taki sam mechanizm jak w przypadku innych państw Unii Europejskiej. Obrazowo mówiąc, z jednej strony państwa pozbywały się wpływów finansowych, a z drugiej musiały się zadłużać, by pokryć deficyty – dając kolejną okazję do zarobienia instytucjom finansowym i bogatym elitom.

Ostateczny skok polskiego zadłużenia związany jest jednak z reformą emerytalną. Zwolennicy reformy, jak MFW i Bank Światowy propagowali ideę, że nie przyczynia się ona do wzrostu długu, bo po prostu powoduje tylko zmianę zobowiązań państwa wobec przyszłych emerytów z długu ukrytego na jawny. Ale dług jawny wymaga zaciągania pożyczek już teraz i płacenia od nich odsetek, a dług ukryty stanie się wymagalny w dłuższej okresie i to nie w całości, lecz stopniowo.”

autor Dariusz Zalega „Skąd się bierze polski dług publiczny?”.

Artykuł pochodzi z polskiej edycji miesięcznika Le Monde Diplomatique

Dług krajowy w Polsce

Chyba nie trzeba wyjaśniać, że stale rośnie. Poniższe wykresy obrazują to doskonale. Strategia Rządu nie wskazuje aby miało się coś w tej kwestii zmienić. Widzimy, że coraz więcej pieniędzy należy do inwestorów zagranicznych. Co ciekawe, tłumaczy się to wzrostem napływu inwestorów zagranicznych. W zasadzie jest to oczywiste, jednak czy godzimy się na to jaki charakter przyjmuje te zjawisko? Coraz więcej firm, banków, terenów należy do zagranicznych spółek. To niestety będzie nam utrudniać spłatę oraz odbudowę gospodarki w jednym czasie. Jeśli postawimy na spłatę długu, będzie musiało się to odbyć kosztem obywateli. Przykładem jest Rumunia. Skutki są odczuwalne do dziś. Widzimy je gołym okiem na ulicach dużych miast. Jeśli zaś postawimy na rozwój… będzie to możliwe jedynie gdy zupełnie przewrócimy strategię obecnego Rządu o 180 stopni. Niestety, to wysokie podatki, biurokracja i cały system sektora przedsiębiorczości należało by generalnie przebudować. Ni słychu ni widu pomysłów z Wiejskiej w tym temacie. Przyzwyczajmy się więc, że poniższe słupki będą windować ku górze, a nasze portfele nadal będą pustoszeć.

wykresy długu publicznego

Rys. 1. Zestawienie danych dotyczących długu publicznego Polski

Od dłuższego czasu wiele słyszy się o fatalnej polityce premiera węgierskiego rządu, Viktora Orbana. Na sejmowej mównicy, przepełniony agresją i złością były minister finansów Jacek Rostowki krzyczał do zgromadzonych „pomysły z Budapesztu tutaj nie przejdą”. Oczywiście, że nie przejdą, bo w Polsce nikomu nie zależy. Premier Organ, będący pod nagonką dziennikarzy zachodnich (w tym polskich), postawił na obniżkę podatku dochodowego. Na początku 2015 roku Węgrów czeka kolejna obniżka. Planuje się obniżenie tego podatku do jedynie 9 %… czyli będzie wynosił 10 % mniej niż w Polsce. Słupki poniżej pokazują jak działa polityka Orbana. Z ogromnym wyprzedzeniem udało się Węgrom spłacić dług u Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Premier Orban wspiera rodaków w spłacie kredytów zaciągniętych w obcych walutach. Wynegocjował dla nich spłatę części zadłużenia, a dokładniej różnicy wnikającej ze skoku cen walut. Resztę opłaca węgierski rząd. Dlaczego więc pomysły z Budapesztu nie będą realizowane w Polsce?

dług publiczny węgry wykres

Rys. 2. Dług publiczny Węgier

Dług w Europie

Nie ma kraju bez zadłużenia. Wszyscy dziś „jadą” na kredytach. Oczywiście dla normalnego śmiertelnika to jest dziwne jak stale można więcej wydawać niż zarabiać, kto te pieniądze pożycza, jak je spłacamy i czy kiedyś uda się w końcu ten temat zamknąć? Na te pytania doskonale odpowiedź znają politycy oraz ci, do których płyną jak rzeka nasze pieniądze. Ktoś na tym świetnie zarabia. Oczywiście nikt inny jak banksterzy. Banksterzy to właściciele banków, czyli grupy uprzywilejowanej mogącej bez końca dodrukowywać pieniądze i pożyczać je na procent. Oczywiście są to zupełnie prywatne firmy, na które nie mają wpływu rządy poszczególnych krajów…i niestety nie chcą mieć.

Najbardziej zadłużonym krajem w UE jest Grecja, Włochy i Portugalia. Trudno uwierzyć w to, że tak piękne kraje, egzotyczne, posiadające piękne kultury, krajobrazy, ogromną strefę brzegową bankrutują. Oczywiście nie jest to przypadek. Poniżej prezentujemy film pochodzący z niezależnego kanału na youtube. Zachęcam do obejrzenia z uwagi na bardzo interesujące wnioski autora, wnioski oparte na szczegółowych danych oraz szerokiej wiedzy.

dług publiczny europejskich krajów

Rys. 3. Dług publiczny krajów europejskich

Czy istnieje jakiś sposób, który by rozwiązał ten problem? Czy kiedykolwiek Polska stanie się bogatym krajem? Przeczytaj artykuł o wolnym rynku. Dowiedz się jak proste rozwiązanie jest w zasięgu naszej ręki.

Tak długo jak nie zmienią się kierunki działań naszych polityków, nie będzie działo się nic aby polepszyć nasz byt. Zmieńmy Władzę, zmieńmy punkt widzenia, otwórzmy się na innowacje. Bądźmy odważni 🙂