Pieniądze idą dziś jak woda. Kto z nas kupując produkty spożywcze wychodzi z marketu z niewielką siateczką, która kosztowała krocie? Chyba każdy! Rachunki, czynsz, ubrania. Wszystko to kosztuje dziś bardzo wiele. Smutne jest to, że nasi zachodni sąsiedzi płacą w zasadzie za wszystko cztery razy mniej, bo zarabiają tyle razy więcej!

A my? W czym my jesteśmy gorsi? Mamy ten sam klimat, te same gleby i równie dzielnych i pracowitych ludzi. Niestety doszło do sytuacji, w której żyje się ciężko. Można być policjantem, nauczycielem, kimkolwiek i niemal każdy zastanawia się jak sobie poradzić do końca miesiąca, za co zapłacić ratę na kredyt mieszkaniowy albo za co wysłać dzieci na wakacje.

Te wszystkie statystyki… czy można traktować je poważnie?

 Statystyki dotyczące naszej średniej płacy w kraju niemal każdego nieco rozśmieszają. Każdy z nas ma wrażenie, że średnia krajowa to po prostu najniższa krajowa. Chyba większość społeczeństwa właśnie takie pieniądze zarabia. Każdy pracodawca płaci najmniej jak to jest możliwe.

Całe szczęście, że istnieje coś takiego jak minimalna płaca. W przeciwnym razie bylibyśmy przegrani.

Jak podaje bankier.pl przeciętne wydatki Polaków to około 1700 zł. Chyba każdy z nas chciałby tyle móc wydawać. Jednak nieco bliższe nam są na pewno statystyki jakie obrazujemy wykresem poniżej.

Z danych wynika, że Polacy najwięcej swojej wypłaty przejadają. 39 % naszych wydatków zostawiamy głównie w spożywczych. Kolejny na liście jest czynsz wraz z innymi rachunkami jak gaz czy energia. Aż 22 % wędruje właśnie na potrzeby z tego sektora.

Reszta wydatków podzielona jest mniej więcej równo. Co jednak jest przerażające – niespełna 40 % naszych wydatków to żywność. Ceny żywności stale rosną. Inflacja dziś wynosi już 4 %. Niestety nic nie zapowiada na to aby te tendencje szły w kierunkach, które są dla nas najbardziej pożądane.

Wielu z nas czytając te statystyki pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że nie są one takie jak realia. Przecież cała masa ludzi nie ma na bieżące potrzeby, na rachunki, na czynsz.

Zawsze, każdego miesiąca musi wybrać czy płaci za czynsz czy za ogrzewanie, kiedy musi kupić buty dzieciom to brakuje na jedzenie, itd. Pomoc socjalną mamy raczej marną i na wiele „wzmocnienia” nie możemy liczyć ze strony Państwa. Jak żyć?

Polacy sobie nie radzą. Wielu z nas idzie do banków po kredyt na życie

W innym naszym artykule pisaliśmy na co Polacy biorą swoje kredyty. Dane wskazują, że większość kredytobiorców zapożycza się na… bieżące wydatki. Czy tak właśnie żyją Polacy? Czy Polacy aby żyć muszą pożyczać pieniądze w bankach? Niestety wielu ludzi ma takie właśnie życie. Jest to przygnębiające tym bardziej, że Polacy to pracowity naród.

Jednak branie pożyczek online na opłaty czy na wydatki takie jak jedzenie prowadzi do pętli zadłużenia. Jeśli popada się w nią raz, to wyjście z niej gwarantuje jedynie dobry zastrzyk gotówki lub wzrastające wynagrodzenie. O takie jest trudno, nagły zastrzyk gotówki kojarzy się nam natomiast jedynie z pożyczaniem w bankach czy parabankach.

Tylko 1/5 gospodarstw domowych gromadzi środki w formie oszczędności

Na koniec warto dodać, że tylko 18 % gospodarstw domowych w Polsce jest w stanie zaoszczędzić jakieś pieniądze z comiesięcznych dochodów i nie jest to więcej niż 400 zł. Ta ostatnia liczba jest oczywiście uśredniona. Jednak wszystko wskazuje na to, że tylko 1/5 polskich rodzin jest w stanie odłożyć na dowolne cele.

Jak wielu z nas faktycznie wyjeżdża całymi rodzinami na wakacje? Jak wielu z nas może kupić samochód czy wyremontować mieszkanie bez kredytów, za swoje własne odłożone pieniądze?

Co 7 Polak ma w planie kolejny kredyt w najbliższym czasie…

i aż połowa z nich planuje niewielkie pożyczki na bieżące potrzeby. Z kolejnych danych wynika, że ponad połowa obywateli uznaje, że trudną sytuację finansową zawdzięcza ekipie rządzącej. Jakie są przyczyny tak wysokiego niezadowolenia z organów rządzących?

  1. Wysokie podatki. Za każdy zakupiony produkt musimy zapłacić podatek w wysokości do 40 %.
  2. Kwota wolna od podatku to zaledwie 3 tys. złotych, najniższa w całej Unii Europejskiej. Wszystkie kraje, nawet te biedniejsze zostawiają nas daleko w tyle.
  3. Bardzo wysokie koszty utrzymania pracownika. Nasze pieniądze wędrują do rąk polityków i ani myśl, że coś Ci się z tego należy.
  4. Zero znaczących ulg dla rodzin.
  5. Niewyobrażalnie wysoka cena paliwa w stosunku do zarobków.
  6. Brak realnej pomocy socjalnej.
  7. Przymus płacenia składek ubezpieczeniowych, emerytalnych nawet jeśli dane przedsiębiorstwo nie generuje zysku.
  8. Brak miejsc pracy dla wszystkich ludzi.
  9. Płace graniczące z minimalną do przeżycia. Powiedzenie „stoi jak górnik” już dawno straciło ważność.
  10. Niewielkie możliwości na zmianę statusu społecznego. Trudno jest wyrwać się rodzinom z biedy. Brak perspektyw, brak możliwości rozwojowych.

Lepiej nie będzie…

Naszym największym problemem jest inflacja. Jest to inaczej spadek wartości pieniądza. Dlatego jeszcze kilka lat temu 1000 zł wydawał się znacznie większą kwotą niż teraz. Ceny rosną nie dlatego, że gospodarka się rozwija, ale dlatego, że pieniądz traci na wartości.

Dlaczego tak się dzieje? Powodem jest przede wszystkim dodruk pieniędzy przez banki. Tworzenie pieniędzy z powietrza zawsze powoduje, że traci on wartość. Jeśli prezes Banku Polskiego, Belka, zgodnie z obietnicami jakie złożył na sławnych taśmach zdecyduje się na dodruk pieniędzy aby oszukać Polaków, że Platforma Obywatelska wyczarowała pieniądze i połatała pewne braki w budżecie to niestety ceny skoczą ponownie do góry.